20.7.16
31.5.16

Gdyby nie Herbaciarnia Czajownia, nigdy bym nie przypuszczała, że herbatę można parzyć z takim namaszczeniem. Dla mnie była to zupełna nowość, tym bardziej, że jestem typem kawosza. Smaki, które odkrywałam w Czajowni, przenosiły mnie na azjatyckie pola herbacianych upraw. Historie, które opowiadał nam Dr Li Jie, dopełniały tego obrazu. A wspólne chwile spędzone przy niecodziennych smakach tego naparu, to chwile, o które trzeba dbać, bo to jest prawdziwy slow life. Obiecuję, że już nigdy nie wypiję herbaty w torebce…
16.5.16
30.4.16
Wspaniała inicjatywa dla kobiet - networking z myślą o kobietach. Spotkanie, zoorganizowane przez Ewę Gilewską, właścicielkę sklepu z rajstopami PrimmaBallerina, podczas którego dziewczyny mogły wysłuchać trzech wspaniałych kobiet. Każda z nich miała ciekawą historię do powiedzenia. Magdalena Kloc - fit mama, trenerka personalna, wprawiła salę w ruch. Anna Mieńko - zdrowo nas nakarmiła. A Anna Gurynowicz, założycielka EndoPositive International™, dała powera do działania!
Było miło. Czekamy na kolejne spotkanie ;)
Było miło. Czekamy na kolejne spotkanie ;)
15.4.16
10.3.16
Tak tak, wiem, nie mogę się od niej odpędzić. Mowa o Edycie z EkoQuchnia, do której znowu trafiłam na warsztaty kulinarne.
Tym razem wybrałam się z Agnieszką (buuba.pl) do Atutów. To miejsce, gdzie możesz nauczyć się gotować. My robiłyśmy zdrowe śniadania, a potem je normalnie zjadłyśmy! Koniecznie zajrzyjcie na bloga Agi, tam znajdziecie fotorelację, którą wspólnie przygotowałyśmy.
Tym razem wybrałam się z Agnieszką (buuba.pl) do Atutów. To miejsce, gdzie możesz nauczyć się gotować. My robiłyśmy zdrowe śniadania, a potem je normalnie zjadłyśmy! Koniecznie zajrzyjcie na bloga Agi, tam znajdziecie fotorelację, którą wspólnie przygotowałyśmy.
2.11.15
To nie był pierwszy raz, gdy udałam się na warsztat kulinarny do Edyty z EkoQuchnia. Jakiś czas temu, przerobiłyśmy wszystkie rodzaje dyń.
Na kolację zjedliśmy 3 rodzaje zup, na obiad owsiankę, a na deser knedliczki ze śliwkami, które samodzielnie utoczyłam, bo to trudne zadanie. Resztę zabrałyśmy do domu, bo w brzuszkach miejsca już nie było. Było pysznie, ale gotowanie wg. tej kuchni wydaje mi się być dosyć pracochłonne. Edyta mówi, że to kwestia przyzwyczajenia, ale ja nie wiem, czy się chcę przyzwyczajać. Jak powie mi jak zrobić szejka tym sposobem, to kto wie 😉
Tymczasem wlepiam fotorelację i filmik z gotowania, które odbyło się w klimatycznym 7/1 Studio Kulinarne w Białymstoku. Było pysznie!
Na kolację zjedliśmy 3 rodzaje zup, na obiad owsiankę, a na deser knedliczki ze śliwkami, które samodzielnie utoczyłam, bo to trudne zadanie. Resztę zabrałyśmy do domu, bo w brzuszkach miejsca już nie było. Było pysznie, ale gotowanie wg. tej kuchni wydaje mi się być dosyć pracochłonne. Edyta mówi, że to kwestia przyzwyczajenia, ale ja nie wiem, czy się chcę przyzwyczajać. Jak powie mi jak zrobić szejka tym sposobem, to kto wie 😉
Tymczasem wlepiam fotorelację i filmik z gotowania, które odbyło się w klimatycznym 7/1 Studio Kulinarne w Białymstoku. Było pysznie!
![]() |
| Edyta nosi rękawiczki, bo jej zimno w rąsie |
![]() |
| 7/1 Studio Kulinarne |
![]() |
| Najlepsza część gotowania :) Yummy! |
5.6.15
19.3.15
#1
Kasia Znana
19.3.15
0 Comments
Nie trzymali się za ręce. Nic do siebie nie mówili. Nawet na siebie nie patrzyli. Szli w milczeniu leśną drogą już przez dłuższą chwilę. Żadne z nich nie chciało przerywać tej ciszy. I dobrze. Świeże powietrze i letnia bryza były im bardzo potrzebne po tygodniach spędzonych w mieście. Miała dopiero 15 lat i nie wiedziała czy jej wolno… W jej młodej głowie kłębiło się dziesiątki myśli.
– Nie martw się. Nikt się nie dowie – powiedział do niej jakby czytał w jej myślach. Wtedy jeszcze nie wiedział, że jest w błędzie.
Chłopak zrzucił swój plecak z pleców na ziemię i zaczął w nim szperać. Wiedziała, że to właśnie jest TA chwila. Wyciągnął z niego to coś. Czarne. Niby pudełko. Przyłożył do swojego oka i skierował w jej stronę. Jej serce zaczęło bić coraz mocniej. Usłyszała cichutkie „PSTRYK”.
– Co to jest? – zapytała zaskoczona dziewczyna, jednocześnie kąciki jej ust uniosły się w górę.
– To jest aparat Kasiu. Aparat.
Wzięła go do ręki. PSTRYK. Wtedy jeszcze nie wiedziała, ale właśnie zrobiła swoje pierwsze zdjęcie w życiu…



























